Jedziemy z tym dopingiem!

Transparenty, okrzyki i klaskanie – wszystkie chwyty dozwolone

Wraz z nadejściem pierwszych ciepłych dni na ulicach i parkowych ścieżkach pojawiły się tłumy biegaczy. Niemal na każdym rogu spotkać można spokojnie truchtających nowicjuszy. W weekendy nadodrzańskimi wałami, ci bardziej doświadczeni, pędzą trenując do kolejnych zawodów. Patrzysz na to wszystko z niedowierzaniem i nawet nie myślisz o rozpoczęciu przygody z bieganiem? Nic straconego! Zawsze możesz zostać kibicem!

„Niósł mnie krzyk z trybun”, „Ludzie dodawali mi sił”, „Ryk kibiców był ogłuszający”. To powtarzane słowa profesjonalnych atletów opisujących finisz zawodów. Często nawet w trakcie amatorskiego wyścigu biegacz opada się z sił i walczy z sobą, aby pomimo bólu przeć dalej. Na finiszu daje z siebie wszystko, ma się wrażenie, że za chwilę dokona się żywota. To właśnie wtedy bardzo dużą rolę odkrywają „pasywni biegacze” – czyli tłum wiwatujących, pokrzykujących kibiców. Dopingują, przybijają piątki, robią zdjęcia. Niektórzy, bardziej pomysłowi przygotowują plakaty i hasła motywacyjne.

DSC01855

Czy warto się w to bawić? Przedstawiamy Wam listę korzyści, jakie wynikają z kibicowania i dopingowania podczas zawodów znajomym, rodzinie a nawet nieznanym biegaczom.

Korzyści dla biegacza
  • Utrzymanie motywacji: podczas długiego wysiłku fizycznego i zmęczenia łatwo o spadek motywacji, dlatego pokrzepiające wiwatowanie dodaje sił. Sama miałam taki moment podczas niechlubnego dla mnie Nocnego Półmaratonu Wrocławskiego. Myśl, że na drodze spotkam rodziców i siostrę powodowała, że pomimo skurczy i strasznego bólu biegłam dalej. Choć prawdę mówiąc byłam pewna, że kiedy ich spotkam nie zrobię ani jednego kroku więcej.
  • Uśmiech i prawidłowa postawa: nic tak nie zachęca do wyprostowania się i szerokiego uśmiechu, jak fotorelacja z zawodów. Zdjęcia robią nie tylko profesjonaliści, ale również kibice. Choć wiadomo, że nie to jest głównym celem zawodów, dobrze jest ładnie wyglądać na pamiątkowej sesji z maratonu. Poprawa techniki polepszy nasz wynik, a uśmiech może choć trochę złagodzi ból nóg. Dodatkowa korzyść – piękne zdjęcia na prywatną ścianę chwały.
  • Ciągły bieg: zdarza się, że motywacja i siły spadną do tak niskiego poziomu, że jedyne o czym myślimy to zatrzymać się na moment. Jeśli nie jest to spowodowane kontuzją czy bólem, męczy nas myśl by móc chociaż przez chwilę iść. Jeśli kibice są odpowiednio rozstawieni na trasie, nie można sobie na to pozwolić. Co oni sobie o nas pomyślą? Wstyd! Tyle trenował, a teraz idzie.
  • Niewymowna wdzięczność: kiedy dobiegasz do mety, masz ochotę płakać, śmiać się, wymiotować i przytulić wszystkich wokół. Wtedy najlepiej rzucić się w ramiona tych, którzy Cię wspierali, dziwili się, czemu zamiast imprezy wybierasz trening, którzy cieszą się, że dałeś z siebie wszystko. Jesteśmy wtedy szczęśliwi, że możemy dzielić ten moment z najbliższymi, którzy poświęcili swój czas i energię by z nami być. Mimo, że mamy średnio kilkanaście startów w roku, każdy jeden jest wyjątkowy właśnie dzięki nim.

DSC01624

Korzyści dla kibica
  • Dodatkowa aktywność fizyczna: żeby dobrze kibicować, trzeba się trochę nachodzić i nakrzyczeć. Jest to dobry pomysł na wprowadzenie ruchu do weekendowego grafiku. Można podbiegać z aparatem fotograficznym, podskakiwać, wymachiwać ramionami, podjeżdżać na rowerze lub hulajnodze. Z pewnością spalicie kilka dodatkowych kalorii.
  • Zarażenie się miłością do biegania: jeśli nie męczy Was poważne schorzenie albo kontuzja jest szansa, że atmosfera zawodów i emocje udzielą się Was na tyle, że kiedyś pobiegniecie sami. Często się to zdarza – warto spróbować. Nigdy nie wiesz, gdzie dzięki temu dotrzesz. Może za rok spotkamy się razem na linii startu?
  • Czas dla bliskich: nie zawsze mamy dla siebie wystarczającą ilość czasu. Przez nasze treningi, przez pracę, czy codzienne obowiązki. Dlatego kibicowanie jest świetną okazją, aby to zmienić i razem spędzić aktywnie sobotę. A po biegu możemy pójść na obiad i piwo – trzeba się przecież zregenerować.
  • Pomaganie innym biegaczom: nie chcemy zagarniać całej Waszej energii tylko dla siebie. To wspaniałe, kiedy kibicuje się też tym, których się nie zna. Czasem rodzi się z tego nowa znajomość, wystarczy zwyczajne: „Dawaj! Nie poddawaj się! Jeszcze trochę!”. Jest coś pięknego w tym, kiedy ludzie razem partycypują w takich wydarzeniach i pomagają sobie nawzajem.
  • Zwiedzanie: jeśli jesteście mocno zaangażowani w kibicowanie, z pewnością pojedziecie za swoimi biegaczami nawet na drugi koniec Polski. Jakie płyną z tego korzyści? Poznacie nowe miasto, miejsca, atmosferę. Odpoczniecie przez weekend i oderwiecie się od codziennych spraw i problemów.

Jak widzicie kibicowanie przynosi wiele korzyści, zarówno dla startujących jak i dopingujących. Warto zastanowić się nad tym i dodać do swojego grafiku wyjazd z bliskimi na zawody. Sprawicie im ogromną radość, spędzicie razem czas i oderwiecie się od codzienności.

Jak wspomóc go najlepiej? Umówcie się na konkretne miejsce na trasie, gdzie może się Was spodziewać, przygotujcie gwizdki, transparent z hasłem, które go rozśmieszy, albo po prostu klaszczcie i wykrzykujcie jego imię. Może uda się Wam nagrać film, jak dobiega do mety? I przybić piątkę, kiedy dumny będzie miał już medal na szyi. Uwierzcie nam – kosztowało go to wiele wysiłku.

Zaskocz-biegacza

źródło: www.aktywniebardzo.pl

W tym miejscu jest czas na szczególne podziękowania dla naszych rodziców i rodzeństwa, którzy mimo niepogody czy sporych odległości od Wrocławia towarzyszą nam na zawodach! Jesteście super, kiedy dopingujecie nas, wiwatujecie i czekacie na mecie!

Dzięki!