5 sposobów na udane wakacje

Przemyśleliśmy sobie wszystko. Jako, że emocje już nieco opadły i przeszła nam chandra po powrocie, możemy udzielić Wam kilku porad – jak prawdziwy Ojciec Chrzestny i Matka Polka podróżowania.

Pogoda, tropikalne owoce, rajskie plaże – znacie to wszystko ze zdjęć przewodników i gazet podróżniczych. My mamy dla Was jeszcze listę rzeczy, których absolutnie NIE należy robić będąc w Wietnamie, lub jadąc do krajów Azji południowo – wschodniej. Zaoszczędzicie swój czas, ale i pieniądze.

  1. Nie planujcie swojej całej podróży będąc w Polsce. Wiemy, że niekiedy budżet na tak daleki wyjazd jest bardzo ograniczony i staracie się przewidzieć koszty. Jednak szczegółowe planowanie może zepsuć całą zabawę. Nigdy nie wiecie, jaki pomysł wpadnie Wam do głowy w trakcie, jakich inspirujących ludzi poznacie po drodze. W naszym przypadku złotym strzałem była 150 kilometrowa podróż skuterem przez góry. Gdybyśmy kupili wcześniej bilet na pociąg, nici z takiej przygody!

Rada #1. Zarezerwujcie pierwszą noc, żeby zmęczonym po podróży nie stresować się, że nie macie gdzie spać. Resztę noclegów bez problemu znajdziecie w lokalnej agencji turystycznej, lub spacerując po mieście i pytając o ceny w hostelach. Zdarzyło nam się, że przepłaciliśmy za pokój dwuosobowy na jedną noc. Byliśmy po prostu zmęczeni po długiej podróży autobusem. Miejcie na uwadze, że zawsze warto rozeznać rynek.

 

  1. Nie kupujcie wszystkich biletów od razu. Spróbujcie wykorzystać open – bus ticket. Jedną z rzeczy, która podbiła nasze serca był nocny autobus z miejscami do spania. Nie jest to może szczyt luksusu, należy ściągnąć buty wchodząc do środka (pamiętajcie o skarpetkach na gołe stopy!), trochę trzęsie na drodze, ale gigantyczne odległości pokonujecie w nocy i oszczędzacie pieniądze. Patrząc na mapę, Wietnam wydaje się być niewielki. Jednak dystans między kolejnymi destynacjami to niekiedy 700 kilometrów. Wiele osób ze względu na wygodę i czas wybiera samolot, ale zaręczamy Wam, warto spróbować takiego środka transportu.

Rada #2. Będąc jeszcze w Polsce sprawdźcie środki transportów w kraju, do którego lecicie. Może się zdarzyć, że bilety na pociąg trzeba kupować nawet z tygodniowym wyprzedzeniem ze względu na duży ruch – tak jest w Chinach. Dodatkowo kupuje się je głównie poza dworcem w specjalnych Ticket Offices. Mając tę wiedzę unikniecie niepotrzebnego stresu na miejscu.

  1. Nie jedzcie w restauracjach, które ochoczo reklamują się w języku angielskim: english breakfast, pizza, spaghetti, continental food. Nic z tych rzeczy. Po pierwsze primo, ma to niewiele wspólnego z europejskimi, czy amerykańskimi przysmakami. Do drugie primo, będąc w krajach, których różnorodność kulinarna, dostępność świeżych owoców morza i cytrusów jest nieograniczona, warto odstawić wstrętne kiełbaski rodem z deszczowej Anglii. Ponadto, ceny w pseudo-amerykańsko-europejskich-burgerowniach mogą nadszarpnąć Waszą backpackerską kieszeń. Tymczasem tradycyjna, solidna porcja wietnamskiej zupy to koszt ok. 1.5 USD. Jedynym Waszym usprawiedliwieniem jest niestrawność żołądka. Sięgnijcie wtedy po pieczywo, banany, słone paluszki i niezawodną coca – colę.

Rada #3. Szukajcie miejsc, w których przesiadują lokalsi. Macie wtedy większe szanse by trafić na oryginalną, a przede wszystkim sprawdzoną kuchnię. Niekiedy w ciągu dnia takie restauracje wyglądają jak miejsce, które sanepid z chęcią wziąłby na celownik. Wieczorami odwiedzają je za to spore grupy miejscowych. Miejcie oczy szeroko otwarte.

  1. Nie bójcie się ludzi – rozmawiajcie z obcymi. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku. Zaczepiający nas na ulicy młodzi ludzie to nie oszuści, krętacze i żebracy. Niestety nasza polska mentalność czasem brała nad nami górę i w głowie włączała się lampka kontrolna. W Polsce, kiedy ktoś zagaduje do Ciebie na ulicy, na pewno czegoś chce! Chce sprzedać, wcisnąć, albo okraść – przykre, że tak myślimy. Otwórzcie się na ludzi i przystańcie na chwilę, a może usłyszycie ciekawą historię wietnamskiego studenta i poznacie przyjaciół na całe życie. Być może to Wy będziecie dla tych ludzi miłym wspomnieniem. Spotkaliśmy wiele osób, które chciały po prostu poćwiczyć rozmowę po angielsku. Nigdy nie wiecie dokąd zaprowadzi Was taka konwersacja.

Rada #4. Kiedy ktoś spróbuje z Wami porozmawiać, poświęćcie mu chwilę. Może chce sprawdzić jakiego boga w sercu nosicie, a może po prostu chce zapytać, jak Wam się podoba w jego ojczyźnie, z której jest bardzo dumny. Bądźcie jednak czujni, nie chodźcie za obcymi w nieznane Wam miejsca. Jeśli czujecie, że ktoś próbuje Wam coś sprzedać, lecz wiecie, że nie skorzystacie z jego oferty – nigdy, prze-nigdy nie mówcie „później”. Niektórzy obnośni handlarze mają dużo cierpliwości i mogą przejść za Wami przez połowę miasta, targując się, prosząc, proponując, by na koniec rzucić w Waszą stroną obelgą (miejmy nadzieję, że nie klątwą).

  1. Nie wpadajcie w depresję po powrocie. Oho! Łatwo mówić! My sami dopiero z niej wyszliśmy. Wiemy, jak ciężko jest powrócić do pracy za biurkiem po takim czasie podróżowania. Jak dużo niesprawiedliwości znajdujemy w tej szarej pogodzie, kiedy gdzieś tam, hen jest tak cudownie. Nie dajcie się humorom, deszczom i kapryśnym szefom!

Rada #5. Łatwo pod wpływem złych emocji planować szybko kolejne wyjazdy. I bardzo dobrze. Postarajcie się o to, żeby kolejne tygodnie wypełnione były aktywnością. Może uda się Wam kupić tani bilet na weekend do Rzymu, albo zaoszczędzicie dzięki naszym poradom na tyle, że zaplanujecie kolejną daleką podróż, lub po prostu pojedziecie ze znajomymi w góry. Może nawet okaże się, że nie trzeba lecieć 24 godziny, żeby odkryć coś nowego i równie pięknego.

Nasza kolejny cel to Bałtyk z dużą ilością dobrej muzyki. A Wy o czym marzycie?