Chcę biegać! – 5 wskazówek, które pomogą ci zacząć

Chcę biegać! - 5 wskazówek, które pomogą ci zacząć

Jakiś czas nosiłem się z zamiarem napisania tego tekstu. Zawsze uważałem, że w sieci znajdziesz sporo autorytetów, które potrafią lepiej niż ja rozpisać treningi, zwracając szczególną uwagę na każdy niuans dotyczący rozgrzewki, tempa i rozciągania. Kilka dobrych lat biegania, tysiące nabitych kilometrów, mnóstwo zawodów dają mi jednak mandat do tego, aby podzielić się tym, co uważam za najważniejsze, gdy dopiero zaczynasz swoją drogę. A wystarczy tak niewiele.

Wyznacz sobie cel

Jak w przypadku każdego projektu – postaw sobie cel. Nazwij go (konkretne zawody, a może po prostu dystans, który chcesz pokonać dla samego lub samej siebie), ustaw datę (deadline, jeśli wolisz), mierz siły na zamiary (nie musisz biec maratonu, jeśli zmagasz się z nadwaga tylko dlatego, ze wszyscy twoi znajomi „wzięli życie za rogi” i maja go już za sobą). Podejmowanie nowych wyzwań bez dobrze sprecyzowanego celu dostarczy ci wielu wymówek, które na początku twojej sportowej drogi szybko zawładną umysłem. Łatwo zrezygnować, kiedy trzeba wstać wcześnie rano na trening, albo zebrać się na niego po ciężkim dniu pracy. Łatwo odpuścić, gdy znajomi idą na piwo, ale przecież ty masz zamiar dzisiaj biegać. Łatwo zostać w domu, gdy za oknem pada i zimno. Mając swój cel z tylu głowy dasz rade się z tym zmierzyć i utrzymać motywację.

Nie musisz znać różnicy między pronatorem a supinatorem

Przeszukujesz Internet, bo masz już swój cel, ale żeby go osiągnąć musisz mieć także dobre buty, prawda? Trafiasz na blogi, porady, szum informacyjny. Twój mozg paruje, bo jaki ja mam rodzaj stopy? Jestem pronatorem czy może supinatorem? To nie jest w tym momencie najważniejsze. I choć długoterminowo na szali jest stan twoich stawów, teraz nie powinno cię to powstrzymać przed wyjściem na trening.

Nie wiesz, czy bieganie cię wkręci? Weź swoje stare, sprawdzone sportowe obuwie i startuj. Twoje nogi nie odpadną tylko dlatego, ze nie posiadasz jeszcze tajemnej wiedzy dotyczącej budowy luku swojej stopy. Każda technologia jest dla ludzi i należy z niej korzystać. Pamiętaj tylko, ze byli na świecie tacy, którzy kilkadziesiąt lat temu kręcili wybitne wyniki, biegając w najzwyklejszych trampkach. Wiedza przyjdzie z czasem, staniesz się ekspertem szybciej niż ci się wydaje.

Jeśli mimo wszystko chcesz podejść profesjonalnie do nowego wyzwania (bo taki masz styl), odwiedź fachowy sklep dla biegaczy, skorzystaj z porady doświadczonych specjalistów i wyjdź na trening.

Nie martw się dystansem

Podejmujesz wyzwanie, masz motywację, chcesz doznać czegoś nowego, dlatego zakładam, że jesteś ambitną osobą. Chcesz wiedzieć, czy jesteś w stanie przebiec z miejsca 5, a może 10 km bez zatrzymywania się? Próbujesz zaprognozować kiedy dasz rade stanąć na starcie półmaratonu, a być może nie w głowie ci „głupoty” i od razu marzysz o maratonie? Nie martw się dystansem!
Załóż buty, wyjdź na trening i biegnij długo, ile sił w nogach, płucach i serduchu. Udało się wytrzymać 30 minut? Powtórz to kolejnego dnia. Nie musisz mieć najnowszego zegarka sportowego z gps-em, nie musisz zabierać ze sobą komórki, swój rezultat zmierzysz najprostszym sikorem z komunii.

Trenuj systematycznie

Bieganie to nie tylko zrzucanie wagi, zwiększanie wydolności, stawanie się szybszym, to przede wszystkim trening mentalny. Zaryzykowałbym nawet i powiedział, że biegnie się przede wszystkim głową, nie nogami. A potyczka z samym sobą nie należy do najłatwiejszych, jeśli się do tego dobrze nie przygotujesz. Dlatego za wszelka cenę trenuj regularność! Nie zamartwiaj się tym, że dzisiaj nie udało się przetrwać zakładanych 30 minut. Nie myśl o tym, że to może przełożyć się na twoje osiągniecia. Jedyne z czym musisz się zmierzyć, to systematyczność. Jeśli twój cel wymaga trenowania dwa razy w tygodniu, we wtorek i czwartek, to właśnie wtedy zakładasz buty, a nie w środę i piątek. Dlaczego ma to znaczenie? Bo jeśli nie wyrobisz sobie nawyku trzymania się określonych zasad od pierwszego dnia, dostarczysz swojej głowie wielu argumentów, których użyje przy pierwszej okazji, gdy będzie ci ciężko.

Baw się dobrze!

Rada chyba najważniejszą, bo bez dobrej zabawy nawet najlepiej określony cel może zostać niezrealizowany. Tak naprawdę nie ma znaczenia z jakiego powodu zaczynasz swoją przygodę z bieganiem, bo twoje ciało zareaguje na aktywność wyrzutem tych samych tajemniczych hormonów, gdy jesteś zaawansowanym chartem, czy może dopiero poczatkującym silosem zakwasów. Endorfiny odpowiadają za dobre samopoczucie i to nie jest mit, szybko się o tym przekonasz. Więcej radości po bieganiu tylko zachęci cię do kolejnego treningu. Upewnij się, że odbędziesz go w rejonie, który bardzo lubisz, najlepiej wśród zieleni z dala od miejskiego zgiełku i ryku samochodów. Zabierz ze sobą przyjaciół, poznawaj nowe osoby na zawodach, w grupach biegowych i tematycznych meetup’ach, słuchaj swojej ulubionej muzyki. Spraw, aby był to moment, który naprawdę lubisz – być może bardziej niż kolejna godzina w Internecie?


Gdyby było Wam mało, zapraszamy na dodatkową dawkę motywacji tutaj.