Pierwsze podium, którego nie było

KRÓTKO O RYWALIZACJI I WYGRYWANIU

Trenuję triathlon trzeci sezon, w biegach startuję nieco dłużej. I właśnie wywalczyłem swoje pierwsze pudło! Podium w najdłuższym cyklu, z jakim miałem do czynienia – sześciu weekendowych wyścigach Zimowego Maratonu Na Raty. Tylko, co z tego…

Zawody znaliśmy od dawna. Pomimo swojego lokalnego charakteru o ZiMNaRze jest głośno w całym regionie (pisaliśmy o tym tutaj). W tym roku udało nam się znaleźć dla niego miejsce w grafiku i nie żałujemy.

Sześć startowych weekendów, niemal stała frekwencja w postaci ok. 300 biegaczy + zawodnicy nordic walking, śnieg, słońce i deszcz. Przyznam, że lubię rywalizację. Kocham się ścigać. 5km, 10km, połówka, maraton? Żaden problem – zakładam buty i lecę. Uda się zająć wyższą lokatę – fejm; wstałem lewą nogą, gdy prawa została w łóżku – no trudno, posiedzę cicho. Za tydzień kolejny start, nikt się nie zorientuje (ludzkość ma nas gdzieś – pamiętacie?). Ale SZEŚĆ razy? Pod rząd?

Zwykle o tej porze roku skupiałem się na długich, spokojnych wybieganiach, do których każdy biegacz powinien być zobowiązany, przygotowując się do wiosennych maratonów. Zupełnie nietypowym wydawało mi się ściganie zimą. Tym razem postanowiliśmy nie powielać schematu. Zwłaszcza, że już niedługo zaliczymy całkiem przyjemną 3-tygodniową przerwę od rygoru treningowego, którą na pewno opiszemy.

Robiąc dla siebie coś po raz pierwszy, zaczynamy.

20160131a_136

ETAP I. Rekonesans trasy. Nie ma zobowiązań, nie ma oczekiwań. To ten moment, kiedy każdy może pobiec „na luzie”, przyjrzeć się konkurencji, poczuć atmosferę zawodów. Ślisko jak diabli, bo to las, wystające korzenie, no i środek zimy!

ETAP II. Kurczę, ostatnio poszło całkiem nieźle. To może utrzymam tempo sprzed tygodnia, a jak zostaną siły, pociągnę finisz? Tylko, że znowu ślisko, a my ubiegłej nocy otworzyliśmy sezon „trzydziestek” w moim roczniku… Będzie bolało.

ETAP III. „O cześć! Widziałeś, że jesteś w czołówce swojej kategorii wiekowej po dwóch biegach?”. Co…cooo?! Pełna mobilizacja. Nie miałem pojęcia, że idzie tak dobrze. Ok, to walczę! Tylko, że za plecami słyszę: „Kto z Was ma numer 39? To mój bezpośredni rywal”. Zaczęło się już na poważnie.

ETAP IV. To ten moment, kiedy odświeżasz wyniki ostatnich zawodów czternasty raz. Może, jeśli utrzymam tempo, to łyknę tego przede mną, bo w zeszłym tygodniu szło mu jakby słabiej…? Trzeba tylko uważać na biegnących za mną, chyba nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Głosy w głowie motywują podczas startu – dasz radę, masz szansę na bardzo dobrą lokatę, nie zmarnuj tego! Ogień!

ETAP V. W tej chwili znasz już na pamięć wyniki swoich najbliższych rywali. Nawet ich twarze, dzięki uprzejmości fotografa obsługującego bieg. Nazbierałem trochę sekund przez ostatnie edycje, to może lekko odpuszczę, co? Może nie ma potrzeby biec już na maksa? Może pokalkuluję? Może w ogóle zostanę w domu?

ETAP VI. Wszystko, albo nic! Mam przewagę psychologiczną, lekką nadwyżkę czasową. Teraz na pewno można już odpuścić, a na pewno nie dać się podpuścić. Widać, że nikt nie ma zamiaru dać za wygraną. A ja właśnie próbowałem podsunąć swojemu umysłowi doskonałą wymówkę na wypadek zmęczenia. Głowa wyłączona, nie kalkuluję. Finisz!

Mat: 7. miejsce w kategorii OPEN, 3. miejsce w kategorii wiekowej M30

Nati: 119. miejsce w kategorii OPEN, 5. miejsce w kategorii wiekowej K20

Też tak macie, że na ostatniej prostej wizualizujecie sobie linię mety? Piwko, ukochana osoba, oklaski bliskich? Mnie ukazał się aparat tlenowy… i ciepła herbata, obecna zawsze.

DCIM100MEDIA

W tym miejscu chcielibyśmy podziękować WSZYSTKIM zawodnikom za wspaniałą atmosferę i walkę do ostatniego momentu. Jesteście wielcy.
Ogromne brawa dla organizatorów – Klubu Biegacza Harcownik Jelcz – Laskowice za kawał dobrej roboty, nowoczesny pomiar czasu i wciąż lokalny klimat zawodów.

Bardzo ubolewamy, że nie będziemy obecni podczas oficjalnego zakończenia cyklu. W ten sposób ominie mnie moje pierwsze w życiu pudło 🙁 Pocieszające jest to, że choć nie biegamy wyłącznie dla triumfów, za rok będziemy jeszcze lepsi! 🙂

Widzimy się następnym razem!

zdjęcia: Kreator Wspomnień oraz zbiór własny

pełne wyniki znajdziesz tutaj