Uwaga! Podnosimy cztery litery!

Tak bardzo mi się nie chcę, że aż muszę

Oczami wyobraźni widzę, jak wiatr dmie mi w oczy, nie dając postawić nawet kroku, gęsty śnieg zasypuje twarz, a mróz pozbawia czucia we wszystkich kończynach. Widzę wszystko wyraźnie i wyobrażam sobie, jak bardzo, ale to bardzo nie mam ochoty wyjść pobiegać. Jestem zmęczona po pracy, wszystko mnie boli, na dworze plucha, a jak myślę o kanale fitness na youtube, to zbiera mi się na wymioty. W głowie diabełek podszeptuje, że przecież jak zostanę ten jeden raz w domu i dokończę tę tabliczkę czekolady – to absolutnie nic się nie stanie. Dobrze jednak wiem, że jeśli ulegnę mu teraz, będę łatwiej się poddawała za każdym razem.

Łatwo mówić o motywacji, kiedy jest się na wyżu endorfinowym. Wszystko się układa, słońce świeci wysoko na niebie, ostatnio masz coraz lepsze wyniki podczas treningu, nawet pani w warzywniaku truchta zadowolona po sklepie i cukinie podnosi niczym hantle. Aż chce się żyć! Jak jednak zmobilizować się do ruszenia z miejsca, kiedy absolutnie nic Ci nie pomaga, a buty same chowają się pod łóżko?

Tak naprawdę motywacja leży w każdym z nas. Jest ona na wyciągnięcie dłoni, a czasami wręcz jest nią ten diabełek, testujący naszą wolę. Wszystko zależy tylko od tego jak dobrze znamy sami siebie. Co nas pobudza, co zniechęca, jak działa nasz organizm w taką pogodę i czy rozumiemy sygnały przez niego wysyłane. Warto zadać tych kilka pytań i porozmawiać szczerze z samym sobą. Może brzmi to śmiesznie, ale przecież sami siebie znamy najdłużej, dlaczego więc nie zostać swoim kumplem i razem wziąć się do pracy? Przedstawiamy Wam kilka sposobów, które na nas działają i pomagają zmotywować się do wysiłku fizycznego.

  • Filmy z zawodów triathlonowych. Wcześniej dziwiłam się, kiedy Mat zdołowany całym dniem puszczał sobie takie filmy, żeby zmusić się do wyjścia na trening. Myślałam – człowieku, nie chcesz, nie idź! Ale kiedy zaczynasz je oglądać, słuchać muzyki, patrzeć na zmagania zawodników i wysiłek na ich twarzach, kuper sam zaczyna się podnosić z kanapy. To jak z oglądaniem wszystkich zawodów, zdenerwowanie z adrenaliną sprawiają, że sam chcesz tam być i pokazać im jak się pływa i biega! Puszczamy więc film, pakujemy się i lecimy!
  • Muzyka. Sama w sobie odgrywa olbrzymią rolę w życiu ludzi i potrafi poprawić nastrój. Dobrze ułożona playlista ze skocznymi, znanymi Tobie kawałkami nie pozwoli spokojnie poleżeć. Warto mieć indywidualne zestawienie, pełne szybkich, rytmicznych utworów. Kiedy masz gorszy dzień, po prostu ją puść i pozwól, żeby zaczęła Cię wypełniać! Znasz to uczucie, kiedy od razu chce się ruszyć z miejsca! Moim trikiem jest odtwarzanie muzyki, której słuchałam podczas swoich ulubionych zawodów. Wtedy przypominam sobie atmosferę startu, mijające kilometry, co się działo na trasie kiedy leciała Beyonce. Mat nie słucha muzyki biegając, ale jest kilka utworów, obok których nie przechodzi obojętnie.
  • Plakaty motywacyjne. Mają mniejsze oddziaływanie, przynajmniej na mnie. Ale kiedy na pulpicie cały dzień wisi plakat, mówiący, że życie zaczyna się poza strefą komfortu myślimy sobie: hej, ciekawe co tam właściwie jest? Staramy się wizualizować wtedy pozytywne emocje, wygrane zawody, fajną trasę, to co zjemy po treningu – o tak! Może makaron z dodatkowymi trzema porcjami sera? A może sernik z czekoladą? Nawet nie wiem kiedy mamy już założone buty na nogach.2-M
  • Ludzie. Według mnie jest to bardzo ważny aspekt, bez którego jakakolwiek aktywność traci sens. Możemy być bardzo źli albo smutni, ale myśl, że spotkamy uśmiechniętych ludzi, którzy opowiedzą nam o swoich planach na wakacje, rzucą głupim żartem albo przywołają historię, którą dziś przeżyli, sprawiają, że chętniej wychodzimy na grupowy trening. Ważną rolę odgrywa też zdrowa rywalizacja, która zmusza nas do mocniejszego trenowania. Cóż – nikt nie lubi przegrywać! Także świadomość, że należysz do większej społeczności – nawet wspierającej się przez Internet – spowoduje, że chętniej wskoczysz choćby na rower. Niech tylko nie skończy się wyłącznie na selfie na facebook’a. To się nie liczy!

Czasem jest tak źle, że trzeba zastosować wszystkie cztery punkty naraz i jeszcze zjeść czekoladę na zachętę. Kiedy jednak zmusimy się do ciężkiej pracy wiemy, że dzięki temu buduje się silna wolna, chęć walki i charakter! Jeśli macie wątpliwości, zaaplikujcie nasze patenty i przekonajcie się, że największą przyjemność sprawia pokonywanie własnego lenia.